dreamhunter blog

Twój nowy blog

troska

Brak komentarzy

Nie rozumiem reakcji pt. będę jej utrudniać życie po to, by pokazać, że nie jestem sługą i nie będę robić o co mnie prosi.
Podczas gdy ja chciałabym się usunąć w cień, gdy ktoś musi się uczyć, by mu nie przeszkadzać od drugiej osoby dostaję transparent „Mam Cię w dupie”.

Kto odpowiada za zachowania niektórych ludzi? Rodzice, geny? Jak można widzieć tylko ten świat, który znajduje się pod nogami, nie zwracając uwagi na resztę? Jakie trzeba mieć mniemanie o sobie, by wszystko uznawać za obrazę swojej osoby i brak szacunku do niej? To, przepraszam, jakiego szacunku taka osoba się spodziewa? Nie ogarniam, zero pokory, zero dystansu. Tylko żal, uniesienie, złość, wyniosłość.

Nie lubię wysłuchiwać pytań A co dalej?, bo nie znam na nie odpowiedzi. Nie byłoby oczywiście problemu gdyby nie fakt, że powinnam.
Nie da się porównać żadnej nauki/specjalizacji/zawodu do śpiewania. Ani rysownik, ani muzyk grający na innym instrumencie, niż swoje własne dwie struny nie będzie dobrym zastępstwem.
Śpiewanie jest czymś tak bardzo odmiennym, bo posługujesz się samym sobą, swoim instrumentem, i nigdy nie jest tak, że masz na niego całkowity wpływ. Nie możesz go nastroić raz i mieć spokój na jakiś czas jak to jest z np. fortepianem. Gdy wchodzisz do sali Twój fortepian zwykle stoi na swoich trzech nogach, a z głosem jest tak, że czasami którejś nogi brakuje, trzeba ją dokręcić, któryś klawisz się nie odzywa, trzeba coś tam poprawić z młoteczkiem… I żeby to było takie proste…
Ale może to jest proste? Chciałabym się poczuć raz, jak Cecilia Bartoli albo jakaś Celine Dion i zobaczyć, jak u nich wygląda to uczucie gdy śpiewasz. Na ile jest inne od mojego, na ile przyjemniejsze lub nie, czy może jest podobne? Ale głos to nie skrzypce, nie pożyczysz go nikomu by mógł sobie sprawdzić czy lutnik wykonał świetnie swoje zadanie. A naszym lutnikiem jest natura, i tak jak człowiek z garbatym nosem zada jej pytanie dlaczego ma garbaty nos tak ja jej zadam – dlaczego mam te ograniczenia?

mimochodem

Brak komentarzy

Nie potrafię poradzić sobie w życiu z zaakceptowaniem przemijającego czasu. Nie dotyczy to mnie, ale osób dookoła.
Kompletnie nie radzę sobie ze świadomością, że czas leci i wkrótce odejdą.

Dawno nie pisałam, więc w oczekiwaniu na ściągnięcie się 12 epka Kuroshitsuji [can't wait~!] coś naskrobię.
Nawiązując do mojego ostatniego wpisu: ŻYCZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ, kochani~ :D Nie, żebym żałowała tego swojego „POKŁÓĆMY SIĘ”, bo uważam, że to mnie czegoś nauczyło, ale było hardkorowo :D Teraz czuję się kul, bo miałam emo chwile w związku, mogłam marudzić z całą resztą marudzących ciotek, wypłakiwać się Wol do telefonu i nie znosić siebie za swój pojebany charakter.

Niepokojące spostrzeżenie: nie mam internetów 24h/dobę, więc jak już dorywam się do neta sprawdzam różne pierdoły, kupuję w internetach to, co potrzebuję, sprawdzam deva, cosplay.com i coscure, pierdoły z uczelnią związane i… nie mam czasu wchodzić na te Wasze formspringi (tyle dram mnie podobno omija ;__; i Waszego chamskiego naśmiewania się z innych V_V!), na te Wasze fotoblogaski na których marudzicie na całe życie, zwykłe blogaski też marudzące na życie… wchodząc na facebooka nawet nie przeglądam tych wszystkich wpisów, zerkam tylko czy kasia dodała jakieś nowe foto ze krainy hamburgerów i makdonalda i tyle… a MIMO TO wchodząc na te 2h na neta, mając jakieś swoje zajęcie, natrafiam na te Wasze nieskromne opinie na temat tego, jakie życie jest chujowe. Jak się pościelisz, tak się wyśpisz. Taki lajf. Człowiek, który chce być szczęśliwym będzie szczęśliwym, bo będzie do tego szczęścia dążyć i, jeśli jest człowiekiem mądrym, zrozumie w drodze dążenia, że wiele mu do owego SZCZĘŚCIA nie potrzeba. Hell! UWRGH, irytują mnie Wasze smuty, omijam je jak mogę, a i tak na nie trafiam… I to pierdzielenie rozmemłanej baby, że jest źle i w odpowiedzi na pytanie CZEMU słyszysz: a nie wiem, bo to to to i to, i każdy z powodów jest wyszukanym na siłę. UWRGH… Kurde, czy ja teraz marudzę :O ? Chyba nie, bardziej się z tego śmieję w sumie… XD” [evul]

Kurde, kochanie Ty moje, ale … idźmy z tym pieprzonym latawcem w końcu, bo zaraz śnieg spadnie… _*_”

Życzę sobie dużo siły i samozaparcia, pewności siebie, przełamania swoich barier fizycznych i psychicznych przez które nie mogę śpiewać tak, jakbym chciała. Życzę sobie La Scali, Metropolitan Opera i Romy. Wczesnego wstawania, braku senności, nienawiści do czekolady. Życzę sobie, bym miała figurę jak Sheryl. Cycki też. Chcę też nie przejmować się tym, czym nie powinnam i ludźmi, którzy na to nie zasługuję. Życzę sobie, by moi przyjaciele ze mną pozostali i bym ich nie zawiodła. Życzę sobie pozytywnego zaskakiwania innych swoją osobą i braku uprzedzeń. Dużo pieniędzy na cosplaye, które będą pochłaniały najwyżej 2 dni, a nie tygodnie. Dobrze zdanych egzaminów, wciąż wzrastającej miłości do muzyki. Życzę sobie, by w mojej rodzinie wszystko dobrze się układało, by nikt nie chorował i by każdy był szczęśliwy. Życzę sobie otrzymywania dużo miłości od ludzi i chociaż jednej kłótni z Wiktorem. Życzę sobie też, by wszystko mu się ułożyło „jak należy” i kolejnych 6 miesięcy razem (tylko, na Boga!, pokłóćmy się wreszcie!), wspólnych nocy… i idźmy wreszcie z tym latawcem na wały…
I życzę sobie, byście byli szczęśliwi tak, jak ja jestem.

No… to chociaż raz mogłam być egoistką! Ja pierdolę. 21…

Jakoś tak smutno, bo jestem beznadziejna i nie umiem pomóc osobie, którą bardzo kocham. Do tego wszystkiego dokładam jej cios kolejne ciosy.

:/
Fajnie jest mieć wakacje, gdy nie trzeba pracować. Gdy jest czas gdzieś wyjść, poopie*dalać się. Gdy nie trzeba się liczyć z pracą planując wyjazd. Gdy mogę wyjechać sobie do Olsztyna na kilkanaście dni, spotkać się z ludźmi, którzy czekali na spotkanie ze mną kilka miesięcy. Pójść z nimi nad jezioro, wybrać się wieczorem na miasto. Przyjść do Adama i obadać wreszcie jego PS3, pograć z Nim w Little Big Planet, bo jęczy mi o tym od pół roku. Spotkać się z Anielką i znowu otworzyć butelkę wina, dowiedzieć się co w ogóle było z tym Maćkiem i posłuchać więcej na temat jak to jest, że zerwali. Spotkać się z Elką o ile jest w Olsztynie i ma czas. Poznać olsztyńskie ploteczki. Zapolować na Marytnę, dowiedzieć się jak minął jej kolejny rok w Poznaniu i którą część świata tym razem zwiedzi, a z tej tematyki to już blisko do Kołaka, bo ten autostopem zjedzie niedługo cały glob, a potem Stępień, nasz przyszły medyk.

Jeju jeju… A 7 sierpnia ślub brata. Mojego brata. Niesamowite. Brat się żeni. Niepojęte. Czy już wszyscy aż tak się zestarzeliśmy? I co ludziom odbija, żeby w wieku 26 lat brać ślub? Tylko ja mam takie podejście, że to trochę za wcześnie D: ?
W ogóle wielkie święto lasu. Kupiłam na wesele sukienkę. Och, będę mieć DRUGĄ sukienkę w swoim życiu :D jest… BIAŁA. I wielkie pierdolnięcie bo… jest w rozmiarze 36 :D Wiem, że to nic nie znaczy, bo sklep w którym ją znalazłam ma chyba zaniżone rozmiary, ale dla mnie zaniżony to jest jak wchodzę w 38, a tu 36 T^T Szkoda, że nie będzie Aka, bo spodoba mu się sukienka w której rozpięcie zamka (wyglądającego na ozdobny ale niestety on nie jest ozdobny XD) powoduje, że sukienki nie ma :D O, nawet dam linka do foty z przymierzalni z boskimi skarpetkami (musiałam wysłać mamie, co by był jakiś approved XD). Lowe.

A ogólnie to życie jest okropne. Bardzo mi brakuje mojego kochania… dlatego też uciekam z Wrocławia, bo tutaj nie ma nic do roboty i wolny czas kojarzy mi się tylko z Wiktorem ;__;
+ czasami mam takie momenty, gdy zdaję sobie sprawę jak wazne są niektóre istoty w moim życiu. Kocham Cię, Marto Brygido. Jesteś jedną z ważniejszych warg sromowych na tym świecie i prawdziwym przyjacielem, bo wspólnie podjadałyśmy lody na obozie!

Bitterness

3 komentarzy

Nikt nie rozumie moich wpisów na blogu :( Z jednej strony się nie dziwię, ale z drugiej zaskakuje mnie to, że ludzie czytając je (skoro już marnują na to czas… kto co lubi XD) nie wiem czemu – kompletnie nic nie rozumieją :( Przecież jak piszę „ja będąc w takiej sytuacji zrobiłabym to i tamto” to jest oczywistym, że nie piszę o sobie, prawda? No w sumie chyba klarownym nie jest sądząc po niektórych reakcjach… Jeśli piszę o sytuacji drugiego człowieka, to niewątpliwie kieruję słowa „będę o to walczyć” nie do swojej, kurde, osoby, tylko do osoby o której piszę.

Boże, czy to takie trudne pomyśleć. Ja nie oczekuję, że ktoś zrozumie o czym mowa, bo – bądźmy realistami – nikt mi do głowy nie wejdzie, ale myśleć. Po prostu myśleć. Albo zamknąć kartę i wrócić na facebooka :)

- – -

Wróćmy do marudzenia na świat i życie. To zaskakujące jak obcy człowiek w tramwaju może wpłynąć na mój nastrój. Starsza pani wyglądała zupełnie jak moja babcia tylko młodziej. Stała w zatłoczonym tramwaju, oddychała tym samym dusznym powietrzem co ja i cała reszta. Miała duże okulary przeciwsłoneczne (no takich to moja babcia by nie miała :P), była niska, miała lekko kręcone, krótkie włosy, nie śnieżnobiałe jak babcia ale biało-herbaciane. Powiedziałabym, że miała zmęczone oczy. I wystarczyło moje jedno spojrzenie trwające 5 sekund, bym wiedziała, że muszę się odwrócić w drugą stronę. Później, już z łzami w oczach, przyglądałam się każdej jej zmarszczce, nosowi, cerze, włosom.
Marto B. W., powodzenia w wyciąganiu mnie z doła dzisiaj XD Chociaż Ty nie musisz się specjalnie wysilać XD zobaczę Cię i od razu zapomnę o wszystkim, co mnie dręczy. O tym, że spotkałam w tramwaju kobietę podobną do babci, o tym, że jestem beznadziejna, bo łatwo mnie zranić, o tym, że kochający się ludzie powinni umieć ze sobą rozmawiać, rozumieć się i szanować, o tym, że nie jestem księżniczką i nią nigdy nie będę i o tym, że…

- – -

Moja babcia miała kręcone włosy, bo chyba miała trwałą. To znaczy na pewno chodziła do fryzjera na trwałą – jak każda szanująca się Prawdziwa Babcia. Malowała brwi na ciemno takim dziwnym tuszem. Miała mały grzebyczek, przejeżdżała nim po czymś czarnym, a la tusz i przejeżdżała ów grzebyczkiem po brwiach. Jeśli się już malowała to tylko maskarą. I krzyczała, byśmy odkładali wszystko na miejsce, byśmy po sobie sprzątali. Nie wiem jak mogła oglądać te wszystkie Sprawy dla reportera i inne nudne programy. Zimą wieszała słoninę dla sikorek na tarasie, a latem sadziła w skrzynkach goździki. Szanowała jedzenie jak mało kto. Suchy chleb maczała w mleku. Do herbaty kupowała herbatniki, ale dawniej miała w srebrnym dzbanku czekoladowe gwiazdki. Jak wychodziła do kuchni zawsze je podkradaliśmy.

- – -

Haha, i w takim stanie mam jechać 6h do Warszawy? Powodzenia sobie życzę.

LION

2 komentarzy

Jest mi bardzo przykro widząc takie cierpienie wpisane w życie człowieka. I myślę, że z tym niewiele można zrobić, że ja będąc w takiej sytuacji czułabym zawsze ogromny niedosyt, że to nigdy nie będzie to. // Nie wiem czy robię dobrze przyznając się do takich myśli, ale geez… to mój blog == // Myślę też, że nie chciałabym wtedy żyć. Gonić za czymś, czego nigdy nie będę w stanie złapać. Mimo szczęścia i miłości jakie dadzą mi inni, o których myślałabym żegnając się ze światem myślałabym o tym, że przez całe życie byłam nieszczęśliwa.
Jaka jest szansa na to, by coś zmienić, by taki człowiek będący lalką w dłoniach matematyki i wielu przypadków mógł kiedyś stwierdzić, że dziękuje światu za to, że pojawił się właśnie takim. Że w tym miejscu, w tej chwili i że jego droga wyglądała tak nie inaczej.
Za dużo wymagam? Nie, ja nie wymagam, bo w to nie wierzę – byłabym bardzo zaskoczona widząc uśmiech na twarzy takiej osoby i słysząc „ale było warto”.
Będę o ten uśmiech walczyć, jasne?

Massssakra ;___; Sesja zbliża się wielkimi krokami. Już w najbliższą sobotę mam egzamin z religioznawstwa, we wtorek z rytmiki w PSM (Państwowej Szkole Muzycznej), w środę muszę zaliczyć średniowiecze z historii muzyki, też w PSM. Boże, jakie to szczęście, że czwartek jest wolny… naprawdę…
W sobotę rano do Łodzi, w niedzielę rano powrót, więc raczej nic do spania nie biorę tylko spróbuję się trzymać na nogach do 7 rano a potem to już z Bell ogarniemy sobie przedział (i hope so…) i będziemy śpunkać :P

Pamiętam jak czytałam wpis MJ’a o Macrossie XD Podobne odczucie co do Sheryl i omgomgomg jak mnie Ranka irytuje, ale powoli przestaje, bo robi mi się jej żal XD Anyway – ulicę ode mnie mieszka ALTO SAOTOME i nikt mi nie powie, że to nie jest Alto, bo to JEST Alto XD No po prostu dwie krople wody! Tylko czekać na epizod adekwatny do kabuki… Aka, chodziłeś może na balet :D ?

E, dobra to tyle XD Chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że jest nowy layout, ale i tak wiem, że Maylene x Sebastian WIN… anyway MUSIAŁAM wrzucić coś nowego. Stwierdzam, że mam zboczenie do uroczych pairingów na SzAbLoNuSiAcH :P Kolumna po prawej jest trochę pusta, ale to zapełnię innym razem XD


  • RSS